Najważniejszym wydarzeniem wydarzenia Apple Let Loose był nowy iPad Pro z chipem M4. Za zasilanie iPada odpowiada chipset M4 o dużej wydajności, oparty na procesie wytwarzania 3-nanometrowych chipów drugiej generacji. Apple twierdziło, że procesor M4 jest dwukrotnie wydajniejszy w przetwarzaniu procesora od układu M2 i jest gotowy na obsługę sztucznej inteligencji do uruchamiania generatywnych modeli sztucznej inteligencji. Po premierze chipa w Internecie zaczęły pojawiać się jego testy porównawcze. Co ciekawe, wycieki z testów porównawczych ujawniły, że iPad Pro M4 jest mocniejszy od Mac Studio z chipsetem M2 Max, który kosztuje około 2000 dolarów.
Urządzenie o grubości 5,1 mm przewyższające cały komputer stacjonarny to wyczyn sam w sobie, za który Apple zasługuje na brawa, ale czy naprawdę można wykorzystać tę moc? Cóż, dopóki iPadOS nie będzie miał takich samych możliwości.
iPad Pro – silnik V8 w Corolli
Przed pojawieniem się chipów z serii M Apple uważał iPady za przedłużenie iPhone’ów. Firma zagubiła się w umieszczeniu iPadów w swoim katalogu i z tym samym chipsetem co iPhone’y (czasami podkręcane), iPady były po prostu iPhone’ami z większym ekranem. Jednak w przypadku Apple Silicon sytuacja w przypadku iPadów uległa drastycznej zmianie. Układ M1 w debiutanckim iPadzie Pro zmienił zasady gry. Nie tylko był o 50% mocniejszy od iPada poprzedniej generacji, ale absolutnie przyćmił MacBooka Pro z procesorem Intel i9.
Kiedy na rynek trafił pierwszy iPad Pro z chipem M1, pojawiały się opinie, że chip jest przesadą dla sprzętu. Nawet dzisiaj wiele się nie zmieniło. Układ M4 jest dość mocny jak na wyjątkowo cienkie i pozbawione wentylatora urządzenie. Testy porównawcze Geekbench 6 pokazują, że każdy rdzeń układu M4 w iPadzie Pro (1 TB) pracuje z częstotliwością 4,4 GHz. Wynik dla pojedynczego rdzenia wynoszący 3767 to najwyższy wynik, jaki chip zorientowany na konsumenta uzyskał w testach porównawczych.
Ale to nasuwa pytanie – w jakim przypadku naprawdę potrzebujesz tak dużej wydajności? Załóżmy, że należysz do tej maleńkiej grupy zaawansowanych użytkowników iPada, którzy wykonują na iPadzie renderowanie 3D, edycję wideo i inne zadania wymagające dużej mocy obliczeniowej. W takim przypadku ma to sens, ale dla innych nie tak bardzo. Apple już od jakiegoś czasu zaczęło promować iPada Pro jako urządzenie przeznaczone dla profesjonalistów.
Ale czy iPad Pro jest na pewno urządzeniem profesjonalnym? Moim zdaniem główną przeszkodą jest brak dodatkowych portów i aplikacji Pro. Nawet jeśli sprzęt pasuje do Twojej profesjonalnej pracy, iPadOS jest największym rozczarowaniem.
Niechęć Apple do udoskonalania oprogramowania iPada w stosunku do jego sprzętu
Myślę, że każdy zgodzi się z faktem, że iPadOS w obecnym stanie jest dość nieintuicyjny, brakuje mu funkcji Pro i jest absolutnie tandetny, jeśli chodzi o wielozadaniowość. To albatros na szyi iPada jako produktu. Przed wprowadzeniem chipów z serii M i systemu iPadOS Apple osłabiał iPady, ponieważ nie chciał uczynić ich tak wydajnymi jak komputery Mac, aby uniknąć wgryzania się iPadów w sprzedaż komputerów Mac. Jednak te czasy już dawno minęły. iPad Pro M4 jest szybszy niż modele MacBooka Pro obecnej generacji, a nawet Mac Studio.
Kiedy w 2019 roku wypuszczono iPadOS, wiele osób postrzegało nie jako zwykły rebranding iOS, ale poważny krok w kierunku uczynienia z iPadów naprawdę wydajnych urządzeń, które mogą stanowić pomost między komputerem Mac a iPhonem. Po pięciu latach niewiele się zmieniło. Stage Manager został wprowadzony w 2024 roku, aby oferować bardzo pożądaną funkcję wielozadaniowości na iPadach. Jednakże pozostała to niedokończona funkcja, którą większość użytkowników nie przejmowała się.
Jeśli kiedykolwiek próbowałeś wykonywać wiele zadań jednocześnie na iPadzie, wiesz, że iPadOS jest dość restrykcyjny. Nie można umieścić na ekranie więcej niż 4 aplikacji. Nie ma również funkcji umożliwiającej wygodne przenoszenie aplikacji/okien.
Oprócz wielozadaniowości iPadOS ma także kilka innych wad. Ekran główny i ekran blokady są słabe i wymagają odświeżenia. Apple może uprościć rozmieszczanie ikon i uprościć oba ekrany. Bardzo podobał mi się ekran blokady i interfejs ekranu głównego w iPadOS 14.
Był czysty, minimalistyczny i pozbawiony wodotrysków, aby ekran nie był tak przytłaczający jak dzisiaj. Jednak odbyło się to kosztem widżetów, ale uważam, że Apple może znaleźć sposób na połączenie widżetów i prostoty.

Brak wyświetlacza Always-On to kolejna funkcja, której brakuje iPadowi. Dodatkowo Apple powinien także ulepszyć Centrum sterowania na iPadzie. W tej chwili, jeśli używasz iPada jedną ręką i jesteś leworęczny, dostęp do Centrum sterowania jest zadaniem samym w sobie.

iPadOS sam w sobie jest niedopracowanym systemem operacyjnym i wydaje się, że Apple nie projektował go z myślą o potężnym sprzęcie iPadów. Przydział zasobów zespołu iPada w Apple przyjął błędne podejście. Dla mnie użyteczność przewyższa możliwości każdego dnia. Sprzęt iPada jest już więcej niż wydajny, a skrajne skupienie się na rozmiarze, wadze, smukłości i wydajności jest powodem, dla którego Apple słabnie w swoim zaangażowaniu w iPady.
W związku ze zbliżającym się WWDC w przyszłym miesiącu pokładam ogromne nadzieje w iPadOS i mam nadzieję, że Apple wprowadzi kilka znaczących funkcji i zmodernizuje system operacyjny jako całość. Jednocześnie jestem sceptyczny, ponieważ szum wokół sztucznej inteligencji może zmieść te funkcje.
Wesprzyj naszą pracę ❤️
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, rozważ pozostawienie napiwku, aby pomóc nam dalej publikować wartościowe treści.




















